Do niedawna „Made in Europe” było wyłącznie etykietą. Owszem, użyteczną marketingowo, ale pozbawioną twardej, normatywnej treści. Wkrótce może się to zmienić. 4 marca Komisja Europejska opublikowała bowiem projekt rozporządzenia Industrial Accelerator Act[1], który zakłada, że od 2027 r. unijne pochodzenie komponentów stanie się warunkiem uczestnictwa w aukcjach OZE, dostępu do finansowania publicznego i kwalifikacji w zamówieniach.
Hasło „kupuj bardziej europejskie” może stać się konkretnym instrumentem wspierającym lokalną produkcję oraz kontrolę zagranicznych inwestycji.
Industrial Accelerator Act ma pomóc unijnej produkcji
Uzasadnieniem IAA jest m.in. spadek udziału przemysłu wytwórczego w PKB Unii z 17,4% w 2000 r. do 14,3% w 2024 r. Zakładanym celem jest osiągnięcie poziomu 20% do 2035 r.
Warto przy tym pamiętać, że w obszarze technologii zeroemisyjnych globalne łańcuchy dostaw m.in. baterii, fotowoltaiki czy inwerterów, które mają istotne znaczenie dla infrastruktury energetycznej Unii, w znakomitej większości znajdują się poza jej terytorium.
Na tę zależność zwraca uwagę Komisja Europejska, która ocenia to jako strukturalne ryzyko dla bezpieczeństwa dostaw, wymagające systemowej odpowiedzi. Narzędziem ma być właśnie zasada „Made in Europe”, która zgodnie z projektem będzie kategorią prawną.
Stąd wybór formy źródła prawa – rozporządzenia, a nie dyrektywy. Rozporządzenie wiąże w całości i jest bezpośrednio stosowane w państwach członkowskich, bez wymogu implementacji do prawa krajowego i bez przestrzeni na „miękkie” wdrożenie.
Unijne pochodzenie – co to faktycznie znaczy
Pierwsze i najważniejsze pytanie, jakie nasuwa się po lekturze owych przepisów brzmi: co oznacza „unijne pochodzenie” w rozumieniu IAA?
Pochodzenie produktów i komponentów ustala się zgodnie z Unijnym Kodeksem Celnym[2]. Mamy zatem do czynienia z niepreferencyjnymi regułami pochodzenia stosowanymi w obrocie celnym. Przy czym nie chodzi o miejsce rejestracji producenta, ani o kraj końcowego montażu, lecz o miejsce, w którym nastąpiło ostatnie „istotne przetworzenie” – pojęcie rygorystyczne, dobrze wypracowane w praktyce celnej, ale nowe w kontekście aukcji OZE i zamówień publicznych.
Produkty z krajów, z którymi UE ma umowy o wolnym handlu lub jest związana Porozumieniem GPA, traktowane są jak produkty unijnego pochodzenia.
Komisja może jednak wyłączyć dane państwo z tego przywileju, jeśli uzna, że zagraża to bezpieczeństwu dostaw lub że kraj ten nie traktuje unijnych produktów i firm na równi z własnymi. Umowa handlowa nie daje zatem pełnej gwarancji. To konkretne ryzyko, które warto uwzględnić przy negocjowaniu długoterminowych kontraktów.
Trzy obszary, w których unijne pochodzenie może stać się warunkiem prawnym
Aukcje OZE – koniec aukcji opartych wyłącznie na cenie
Dziś w aukcjach OZE zasadnicze znaczenie ma cena. IAA to zmieni. Państwa członkowskie organizujące aukcje dla kluczowych technologii zeroemisyjnych tj. magazynowania energii, fotowoltaiki, elektrolizerów i turbin wiatrowych, będą zobowiązane do uwzględnienia kryteriów unijnego pochodzenia komponentów jako obowiązkowego elementu oceny ofert, z łączną wagą od 15% do 30% wszystkich kryteriów udzielenia. Wymagania te będą miały zastosowanie do co najmniej 40% wolumenu aukcjonowanego rocznie lub co najmniej 8 GW rocznie.
Odstąpienie od tego warunku będzie możliwe wyłącznie przy różnicy kosztowej, która przekracza 20% lub opóźnieniu dostawy przekraczającym siedem miesięcy. Udokumentowanych obiektywnymi danymi.
Niezależnie od wymogów pochodzenia, wymogi cyberbezpieczeństwa będą miały zastosowanie do 100% wolumenu każdej aukcji, bez wyjątku. Dostawcy wysokiego ryzyka nie będą mogli być zaangażowani w dostawę ani utrzymanie systemów sterowania, SCADA i zdalnego dostępu w instalacjach OZE.
Zamówienia publiczne – nowe wymagania dla zamawiających
Zamówienia publiczne to 15% PKB Unii – i IAA ma tę dźwignię wykorzystać.
Od wejścia w życie rozporządzenia instytucje i podmioty zamawiające wybrane technologie zeroemisyjne będą zobowiązane do stosowania wymogów unijnego pochodzenia kluczowych komponentów. Nie jako kryterium dodatkowego, tylko wymogu podstawowego, wbudowanego w postępowanie przetargowe.
Kiedy można zrezygnować z tego obowiązku? Wyłącznie wtedy, gdy spełnienie wymogów prowadziłoby do nieproporcjonalnych kosztów albo technicznej niezgodności w eksploatacji i utrzymania instalacji. Przy czym „nieproporcjonalne koszty” mają precyzyjną definicję tj. różnica kosztowa musi przekraczać 25% i być udokumentowana obiektywnymi, przejrzystymi danymi.
W praktyce oznacza to, że zamawiający nie będzie mógł po prostu wybrać tańszej oferty i uznać sprawy za zamkniętą. Będzie musiał wykazać, że różnica cenowa jest wystarczająco duża i poprzeć to konkretnymi argumentami.
Programy wsparcia publicznego – nowe warunki dla beneficjentów
IAA sięga również po krajowe programy wsparcia publicznego, takie jak dotacje, granty, dofinansowania dla gospodarstw domowych i przedsiębiorstw.
Państwa członkowskie będą musiały zaprojektować te programy tak, by wymogi unijnego pochodzenia obejmowały znaczącą część ich budżetów. Z kolei instytucje wdrażające, w tym agencje rządowe, fundusze i urzędy będą musiały przepisać regulaminy naborów.
IAA szansą dla unijnej i polskiej gospodarki
IAA ma być narzędziem digitalizacji i przyspieszania pozwoleń (jeden cyfrowy punkt obsługi, terminy, elementy „milczącej zgody” dla etapów pośrednich w projektach dekarbonizacji przemysłów energochłonnych) i realną szansą na zbudowanie skutecznej bariery ochronnej przed presją konkurencyjną.
Warto jednak już dziś zastanowić się, jakie mogą być długotrwałe skutki dla łańcuchów dostaw i co zrobić, by nie wylać dziecka z kąpielą.
Masz pytania? Skontaktuj się z nami
[1] COM(2026)100
[2] Rozporządzenie (UE) nr 952/2013


