Trzy lata. Tyle czekaliśmy na to, co Rada Ministrów widziała w danych od początku – i co właśnie ujawniła w przeglądzie ustawy o fundacji rodzinnej. Dokument jest nie tylko diagnozą problemów, ale przede wszystkim zapowiedzią poważnych zmian w regułach, które fundatorzy i ich doradcy traktowali jako pewne i stabilne.
I tu tkwi problem, który wykracza daleko poza kwestie podatkowe. Jeśli zasady gry są zmieniane w jej trakcie, nie ma mowy ani o pewności planowania, ani o zaufaniu do prawa. Nieprzypadkowo jedną z największych obaw przedsiębiorców rozważających założenie fundacji nie jest poziom opodatkowania, lecz stabilność systemu prawnego. Którą ponownie podaje się w dziś w wątpliwość.
Za fundacjami rodzinnymi widać liczby, których nie można ignorować
Ustawodawca zakładał, że w pierwszym roku funkcjonowania ustawy powstanie ok. 300–500 fundacji rodzinnych. Tymczasem w samym tylko 2023 r. złożono 917 wniosków rejestracyjnych.
Dochody fundacji zwolnione z podatku CIT wyniosły 5,4 mld zł w 2023 r., 12,4 mld zł w 2024 r. i 15,3 mld zł w 2025 r. Przy standardowej 19% stawce CIT odpowiadałoby to hipotetycznej rezygnacji budżetu z 1 mld zł, 2,4 mld zł i 2,9 mld zł rocznie – obliczonej przy założeniu, że te same dochody byłyby osiągane bezpośrednio przez osoby fizyczne lub spółki i opodatkowane na zasadach ogólnych. To liczby, które robią nie tylko wrażenie, ale niosą też za sobą konkretną presję polityczną.
Bezprecedensowa jest również skala schematów optymalizacyjnych z udziałem fundacji.
82% zgłoszonych schematów MDR (obowiązkowego raportowania schematów podatkowych) z udziałem fundacji rodzinnej wskazywało, że korzyść podatkowa była głównym lub jednym z głównych motywów działania[1].
Dla porównania: w całym okresie obowiązywania klauzuli GAAR (ogólnej klauzuli przeciwko unikaniu opodatkowania) od 2016 r. takich postępowań było łącznie ok. 230. W zaledwie trzy lata fundacje rodzinne wygenerowały więc jedną trzecią tego dorobku.
Z perspektywy budżetu interwencja była więc konieczna. Odpowiedzią na nadużycia powinno być jednak precyzyjne uszczelnienie, a nie przebudowa całego modelu.
Najem krótkoterminowy w fundacjach rodzinnych – wygrane bitwy nie oznaczają zakończenia wojny
Przez dwa lata fundacje wynajmujące apartamenty na doby, condohotele i nieruchomości komercyjne wygrywały spory z fiskusem wskazując, że ustawa nie różnicuje najmu długo i krótkoterminowego w zakresie zwolnień z podatku. Potwierdzały to wyroki sądów, m.in. WSA w Gdańsku[2], WSA we Wrocławiu[3] i WSA w Bydgoszczy[4].
Tę linię orzeczniczą rząd chciał uciąć na poziomie ustawy. Zawetowane przez prezydenta przepisy[5] miały ograniczyć zwolnienie do najmu mieszkaniowego, wyłącznie na potrzeby własne. Projekt przeglądu potwierdza, że rada ministrów zamierza wrócić do tego tematu.
Taka zmiana nie zakończy jednak sporów, bo zamiast pytań o to, czy najem krótkoterminowy mieści się w katalogu, pojawią się wątpliwości, czy ten konkretny będzie wyłącznie mieszkaniowy, z całym bagażem dowodowym po stronie fundacji i polem do nieskończonych interpretacji. Co z najmem lokalu spółce, która zakwateruje tam pracownika? Co z okazjonalną pracą zdalną najemcy? Projektowane przepisy wymagają, by fundacja sama, bez pośredników była stroną umowy. Warunek ten pozbawi zwolnienia te organizacje, które obsługę najmu zlecają wyspecjalizowanej spółce.
Gdyby zmiana weszła w życie, fundacja posiadająca nieruchomość na wynajem krótkoterminowy zapłaciłaby CIT od dochodów z tego tytułu. Wyjście z takiej inwestycji mogłoby być równie kosztowne podatkowo – zwłaszcza, jeśli zbiegłoby się z ograniczeniami opisanymi poniżej. Fundacje z portfelem takich nieruchomości powinny już teraz przeanalizować swoją sytuację i ocenić możliwe scenariusze podatkowe.
Lock-up na 36 miesięcy to dobry pomysł, ale zła matematyka
Najczęstszy schemat wskazywany przez szefa KAS wygląda tak: fundator wnosi do fundacji udziały lub akcje, fundacja sprzedaje je korzystając ze zwolnienia z CIT, po czym zysk jest dystrybuowany do beneficjentów lub fundacja jest likwidowana.
Lock-up (okres karencji) ma ten schemat zablokować na 36 miesięcy od wniesienia lub nabycia mienia od podmiotu powiązanego, w czasie których jego zbycie nie będzie podlegało zwolnieniu.
Problem tkwi jednak w parametrach. Termin liczy się bowiem od końca roku kalendarzowego, a nie od miesiąca zdarzenia. Dla aktywa np. kupionego w czerwcu 2026 r. zwolnienie wróci dopiero 1 stycznia 2030 r. To aż 3 lata i 7 miesięcy.
Jeśli ustawodawca chce 36-miesięcznego lock-upu, powinien liczyć go od kolejnego miesiąca po zdarzeniu albo wyrazić ten termin w latach, nie miesiącach. Nie są to drobne technikalia. To różnica, która może słono kosztować fundatora.
Dodatkowo ci, którzy wnosili aktywa w 2024 lub 2025 r., chcą wiedzieć, czy i kiedy będą mogli zbyć je bez utraty zwolnienia.
Zastrzeżenia może budzić również długość okresu karencji. Za jego skróceniem przemawiają konkretne argumenty: nagła restrukturyzacja portfela, zmiana strategii, konieczność pozyskania płynności w trudnej sytuacji rynkowej. To scenariusze, które dotykają każdego inwestora, a przepis w obecnym kształcie nie bierze ich pod uwagę.
Zagraniczne podmioty transparentne podatkowo: cicha pułapka globalnych portfeli
Zawetowana ustawa miała wyłączyć ze zwolnienia dochody z udziału w zagranicznych podmiotach transparentnych podatkowo (czyli firm np. spółek osobowych nie płacących podatku dochodowego w kraju swojej siedziby).
Z uzasadnienia projektu wynikało, że celem tego wyłączenia miało być wyeliminowanie sytuacji, w której fundacja „wynosi” za granicę realną działalność operacyjną (aktywną) i prowadzi ją przez taki podmiot, próbując zachować preferencje podatkowe.
Jednakże sam przepis odwoływał się do szerokiego pojęcia „działalności gospodarczej”, bez wskazania pozwalającego odróżnić część operacyjną od pasywnego zarządzania majątkiem. W efekcie regulacja mogłaby objąć nie tylko struktury, które rzeczywiście prowadzą biznes, ale również typowe konstrukcje inwestycyjne, w których „działalność” sprowadza się do lokowania kapitału. Rozbieżność ta nie jest przypadkowa: uzasadnienie projektu zawetowanej ustawy sugerowało, że podmioty pasywnie zarządzające majątkiem miały zachować zwolnienie. Ale uzasadnienie to nie przepis.
Jaki mógłby być tego praktyczny skutek? Powszechnie stosowane instrumenty inwestycyjne – jak niemiecka spółka Kommanditgesellschaft (KG) czy luksemburska Special Limited Partnership (SCSp) funkcjonujące jako alternatywne fundusze inwestycyjne znalazłyby się w obszarze ryzyka podatkowego. Są transparentne podatkowo, ale ich działalność polega na zarządzaniu portfelem, a nie działaniach operacyjnych. Tymczasem projekt nie odróżniał tych przypadków.
Prawo podatkowe nie powinno działać jak pułapka zastawiona na inwestorów działających w dobrej wierze. Jeśli przepis ma odróżniać pasywne zarządzanie portfelem od aktywnej działalności operacyjnej – a takie rozróżnienie jest zasadne – musi to robić precyzyjnie. Przepis oparty wyłącznie na szerokim pojęciu działalności gospodarczej nie spełnia tego kryterium i powinien zostać doprecyzowany, zanim wróci do prac legislacyjnych.
Model trójstopniowy to eksperyment, który stawia pod znakiem zapytania cały sens fundacji rodzinnej
Najdalej idąca, a jednocześnie najbardziej kontrowersyjna propozycja przeglądu to całkowita zmiana modelu opodatkowania fundacji rodzinnej. Dziś fundacja gromadzi majątek bez bieżącego podatku dochodowego, a podatek (15% CIT) pojawia się dopiero przy wypłacie świadczeń dla beneficjentów.
Efektywna stopa opodatkowania dla beneficjenta z grupy zerowej wynosi ok. 15%, podczas gdy inwestor indywidualny płaci 19%, a przy zyskach kapitałowych objętych daniną solidarnościową – 23%.
Rząd proponuje zastąpienie dotychczasowego mechanizmu trzema oddzielnymi etapami opodatkowania:
- Pierwszy, zanim fundacja zarobi złotówkę: podatek od wartości rynkowej wnoszonego mienia już przy aporcie (z wyłączeniem środków pieniężnych oraz mienia przekazywanego do funduszu założycielskiego).
- Drugi to koniec ze zwolnieniem podmiotowym i bieżące opodatkowanie CIT dochodów z najmu, odsetek i portfelowych zbyć udziałów. Projekt przewiduje przy tym odejście od zwolnienia podmiotowego na rzecz wybranych zwolnień przedmiotowych dla ściśle określonych kategorii dochodów powiązanych z długoterminową akumulacją majątku. Nie zmienia to jednak istoty: fundacja traci status podmiotu zwolnionego i staje się podatnikiem CIT od bieżącej działalności inwestycyjnej
- Trzeci etap domyka i jednocześnie odsłania schemat: fundacja staje się płatnikiem PIT od wypłacanych świadczeń, traktowanych jak udział w zysku osoby prawnej, a beneficjent rozlicza się jak akcjonariusz spółki, a nie jak członek rodziny korzystający z wielopokoleniowej struktury majątkowej
Model byłby obowiązkowy dla fundacji zakładanych po wejściu w życie nowych przepisów i dobrowolny dla istniejących.
W takim układzie fundacja przestaje być narzędziem akumulacji i staje się podatnikiem jak każdy inny podmiot.
To nie jest korekta, to demontaż.
Opodatkowanie aktywów przy aporcie według wartości rynkowej niweluje jej istotę, którą jest długoterminowe gromadzenie majątku w warunkach odroczonego opodatkowania. Fundator wnoszący udziały warte 10 mln zł zapłaciłby podatek, jeszcze zanim jego fundacja zrobiłaby jakikolwiek ruch.
Propozycję opisano jako otwartą na szeroką dyskusję, więc ostateczny jej kształt jest nieprzesądzony. Ale kierunek jest jasny. Kto rozważa założenie fundacji, ma dziś poważny argument, żeby z tym nie zwlekać.
Co z tym zrobić?
Przegląd to nie ustawa, więc dziś nie zmienia się nic.
Ale kierunek jest na tyle wyraźny, że działanie po uchwaleniu nowelizacji będzie spóźnione. Każda fundacja rodzinna powinna odpowiedzieć sobie na co najmniej cztery pytania:
- Czy mam nieruchomości na wynajem krótkoterminowy lub komercyjny i co się z nimi stanie przy zmianie przepisów
- Czy planuję wniesienie aktywów i jaki jest realistyczny horyzont ich zbywalności
- Czy mam udziały w zagranicznych podmiotach transparentnych podatkowo
- Czy obecny model opodatkowania jest dla mnie korzystniejszy od modelu trójstopniowego i czy warto rozważyć dobrowolne przystąpienie
Warto już dziś uczciwie na nie odpowiedzieć.
Masz pytania? Skontaktuj się z nami
[1] Według danych do 16 stycznia 2025 r. wydano 77 opinii KAS o uzasadnionym przypuszczeniu unikania opodatkowania przez fundacje
[2] Wyrok z 2 września 2025 r., sygn. I SA/Gd 425/25
[3] Wyrok z 26 marca 2025 r., sygn. I SA/Wr 807/24
[4] Wyrok z 5 sierpnia 2025 r., sygn. I SA/Bd 315/25
[5] Ustawa z 17 października 2025 r.



