Publiczna, krzywdząca wypowiedź nie zawsze odnosi się do konkretnej osoby.
Czasem jej autor przypisuje negatywne cechy całej grupie, przedstawia jej członków jako zagrożenie albo posługuje się słowami, które mogą być odbierane jako poniżające. Takie wypowiedzi często dotyczą osób LGBTQ+.
Powstaje wówczas pytanie: czy osoba należąca do obrażanej społeczności może wystąpić do sądu z żądaniem odszkodowania lub przeprosin, nawet jeśli nie została wymieniona z imienia i nazwiska? Postanowiliśmy to sprawdzić.
Dobra osobiste mają indywidualny charakter
Polskie prawo cywilne chroni dobra osobiste człowieka, w tym jego cześć i godność. Osoba, której dobro osobiste zostało zagrożone albo naruszone, może żądać m.in. zaniechania dalszych działań, przeprosin lub odszkodowania.
Wątpliwości pojawiają się wtedy, gdy krzywdzące słowa nie są skierowane do konkretnego człowieka, lecz do całej grupy. Tradycyjnie przyjmuje się, że naruszenie powinno dotyczyć konkretnej, możliwej do zidentyfikowania osoby. Ochrona dóbr osobistych nie jest bowiem instrumentem służącym do kwestionowania każdej obraźliwej wypowiedzi dotyczącej społeczeństwa lub jego części.
Nie oznacza to jednak, że wypowiedzi wymierzone w grupę zawsze pozostają bez konsekwencji.
Czy, żeby kogoś obrazić, trzeba wymienić go z nazwiska?
Granica nie jest oczywista. Znaczenie może mieć między innymi to, czy grupa jest możliwa do określenia, jak szeroki jest krąg jej członków, jaki był kontekst wypowiedzi oraz czy jej treść obiektywnie uderza również w godność konkretnego, należącego do niej, człowieka.
Dobrym przykładem jest sprawa dotycząca publicznych wypowiedzi Kai Godek na temat osób homoseksualnych. Pozew wniosło 16 osób należących do społeczności LGBTQ+. Początkowo sąd oddalił ich roszczenia, uznając, że wypowiedzi nie odnosiły się bezpośrednio do powodów, lecz do szerokiej grupy osób.
Sąd Apelacyjny w Warszawie nie podzielił jednak tego stanowiska. Wskazał, że nie można wykluczyć ochrony wyłącznie dlatego, że krzywdząca wypowiedź dotyczy większej liczby osób. Sprawa wróciła do ponownego rozpoznania, a w lutym 2025 roku Sąd Okręgowy w Warszawie uznał, że doszło do naruszenia czci i godności powodów, i nakazał ich przeproszenie.
Nie każda wypowiedź uzasadnia pozew
Nie oznacza to powstania powszechnego prawa do występowania z pozwem w imieniu całej społeczności. Każda sprawa wymaga indywidualnej oceny.
Sąd powinien zbadać przede wszystkim, czy dana wypowiedź rzeczywiście narusza dobra osobiste konkretnego powoda, a nie wyłącznie jego przekonania, światopogląd lub poczucie identyfikacji z określoną grupą. Istotne pozostają również forma wypowiedzi, jej kontekst oraz granice wolności słowa.
Właśnie dlatego dochodzenie takich roszczeń może być trudne. Powód powinien nie tylko wykazać, że wypowiedź była obraźliwa lub krzywdząca, ale także przekonująco uzasadnić, dlaczego naruszyła jego własne dobra osobiste.
Jak skutecznie dochodzić ochrony?
Debata publiczna może być ostra, a wolność słowa obejmuje również wypowiedzi kontrowersyjne i krytyczne. Nie jest jednak nieograniczona.
Coraz większe znaczenie zyskuje pytanie, czy prawo powinno pozostawać bezradne, gdy obraźliwe słowa nie są wymierzone w jedną osobę, lecz w całe społeczności. Najnowsze orzecznictwo pokazuje, że brak wskazania konkretnego adresata nie zawsze wyklucza skuteczną ochronę.
Kluczowe znaczenie ma jednak odpowiednie przygotowanie sprawy: analiza treści wypowiedzi, jej kontekstu, kręgu odbiorców oraz sposobu, w jaki wpływa ona na sytuację konkretnej osoby.
Pomoc doświadczonego prawnika może być w takich przypadkach szczególnie istotna. Pozwala właściwie ocenić, czy istnieją podstawy do wystąpienia z roszczeniami, dobrać odpowiednie środki ochrony oraz przedstawić argumentację uwzględniającą zarówno prawo do ochrony godności, jak i granice wolności słowa.
Masz pytania? Skontaktuj się z nami


